Wakacyjne refleksje

Wakacyjne refleksje

Byliśmy na wakacjach. Jechaliśmy długo, ale po ciemku i nie pamiętam drogi bo spałem. Jak się rano obudziłem, byliśmy już tam. Na początku poczułem się zdezorientowany bo nie wiedziałem gdzie jestem. Zobaczyłem dużo pól, łąkę i las. Domek z ogrodem i małego pieska. I wtedy sobie przypomniałem. Byłem tam już w zeszłym roku. Ten mały to Mopsiu i jest ok. Poczułem się pewniej ale musiałem ten stres odespać.

Na drugi dzień było już lepiej. Byliśmy na objeździe po całej rodzinie. Zostałem przedstawiony masie wujków i ciotek. Wszędzie herbatka i takie tam, ale dla pieska mięska to nie było. To był też męczący dzień.

Tam było bardzo gorąco. Na spacery chodziłem z tatusiem wcześnie rano. Byliśmy w lesie i na łące. Wystawiałem bociana. To znaczy tata tak mówi, bo ja nie wiem co to bocian. To było takie jak ptasiaki w domu, tylko wieeelkie, czarno-białe i na szczudłach. Tak więc wystawiałem, ale na wszelki wypadek z rozsądnej odległości.

Ciągle jednak miałem wrażenie, że czegoś mi brakuje. Wiecie, taka myśl siedząca w głowie i męcząca. Chodziłem trochę zadumany, bo usiłowałem sobie coś przypomnieć.

W międzyczasie tata zamontował hamak i chciał mnie do niego wsadzić. Po moim trupie. Nie dałem się. To się buja i chyboce! Można z tego spaść.

W sumie czas minął nam szybko i przyjemnie. Jak już zacząłem zaprzyjaźniać się z kurami (takie jak ptasiaki w domu ale brązowe, spasione i biegają) to okazało się, że wracamy. Znowu przespałem całą drogę. Jak się obudziłem rano, byliśmy w domu. I wtedy sobie przypomniałem co mnie dręczyło. Przecież na tych wakacjach nie było mamusi! A ja po prostu za nią tęskniłem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: